czwartek, 31 lipca 2014

Muszę przyznać, że suknie w wersji maxi stały się moim uzależnieniem.W tym przypadku wysępiłam materiał od mamy, wiedząc dokładnie co z niego powstanie.Co najważniejsze, szyje się bardzo szybko, a ''przecież zawsze można skrócić'' :) Zwiewna, wzorzysta mgiełka tworzy wierzchnią warstwę, natomiast spodnia warstwa to cieniutka dzianina. To połączenie sprawia, że suknia jest świetnym rozwiązaniem podczas upałów. Myślę, że z pewnością mogłaby się także nadać na wszelkiego rodzaju imprezy w ogrodzie zwane garden party.

 


niedziela, 13 lipca 2014

Moje  inspiracje #2 - Florence Welch
Florence Welch - niezwykle utalentowana wokalistka brytyjskiego zespołu Florence+The Machine, przyjaciółka i muza samego Karla Lagerfelda, zachwyca nie tylko na scenie ale i poza nią. Jest moją idolką numer jeden, cieszę się, że dane mi było poznać jej twórczość. Nie ma słów którymi mogłabym opisać muzykę którą tworzą ''Maszyny'', zatracam się za każdym razem gdy tylko słucham ich piosenek. Ponadto uważam, że dzień bez Flo to dzień stracony :) F. to nie tylko wokalistka ale również autorka tekstów - można by rzec poetka ukrywająca się pod nazwą autorka tekstów. Nikt chyba nie jest w stanie napisać tak prawdziwego, chwytającego za duszę utworu. Sam tekst zachęca do tego aby posłuchać całej piosenki. A dalej wszystko komponuje się we wspaniałą całość - niebiańskie dźwięki którym towarzyszy harfa i cudowny, nieco mroczny głos Florence od którego nie można się oderwać. Jednym słowem - prawdziwa a r t y s t k a. Indie rock który tworzą moim zdaniem jest trudny. Trzeba wsłuchać się bardzo uważnie , zrozumieć tekst i jego przesłanie a dopiero późnej się zachwycać. Wiem z własnego doświadczenia, gdyż przed F+TM nie miałam do czynienia z taką muzyką. Gdy po raz pierwszy usłyszałam No Light, No Light pomyślałam sobie: co to za dziadostwo, jak można tego słuchać i kto w ogóle pisze takie piosenki? Nie wytrzymałam więc obejrzałam teledysk, który wydawał mi się nieco lepszy niż piosenka.Wszystko nadeszło z czasem, gdy zaczarowała mnie piosenka Never Let Me Go, później Spectrum w remixie Calvina Harrisa i genialny cover You've Got The Love - nie było wyjścia musiałam poznać ten zespół. Apogeum okazał się być moment w którym poznałam utwór Shake It Out, którego to do dzisiaj słucham nałogowo każdego dnia , jest dla mnie pewnego rodzaju terapią. Moja osobista rada? Zacząć poznawanie twórczości zespołu od ich drugiej płyty - Ceremonials.Właśnie te ''ceremoniały'' wprowadzą nas w klimat pierwszej płyty. Płyta Lungs ( reedycja Between Two Lungs) jest bardziej wymagająca i wymaga sporo uwagi aby rozszyfrować cały przekaz. Nie potrafię stwierdzić która płyta jest dla mnie lepsza, obie cenię tak samo.
Pora przejść do samej Florence która ma niepowtarzalny styl. Przemiły rudzielec skradający serca nie tylko fanów indie ale także czołowych projektantów takich jak Chanel, Gucci czy Valentino. Za każdym razem udowadnia, że ma niesamowite wyczucie stylu i potrafi dobrze to wykorzystać. Nie ma u niej przesady i nadmiernego szaleństwa, mimo tego nie raz w jej stylizacjach pojawia się przyjemna dla oka nutka ekstrawagancji. Wszystko idealnie ze sobą współgra. Słynie z zamiłowania do stylu retro przeplatającego się często ze stylem vintage a także skrzyżowanie stylu boho z elementami hippie. Jak wyznała w jednym z wywiadów, obszerne peleryny stanowią podstawę jej scenicznego wizerunku - "Dzięki nim wyobrażam sobie nieraz, że wzbijam się w górę jak ptak.To moja romantyczna wizja, w której muzyka unosi mnie wysoko nad scenę". Nie trzeba więc chyba nikogo przekonywać do tego,że panna Welch poważnie traktuje nie tylko muzykę ale i modę.
Florence nie musi nikogo udawać - czaruje muzyką i swoim głosem.






poniedziałek, 7 lipca 2014


Biała, koronkowa sukienka to nowy nabytek w mojej szafie. Mimo tego, że nie przepadam jakoś szczególnie za białym kolorem stwierdziłam, że może warto byłoby zaryzykować. 
W szczególności zainspirowały mnie koronki przeważające w kolekcjach Valentino oraz Dolce&Gabbana. Moja sukienka jest bardzo prosta , dodałam do niej marszczenie w talii i rękawy sięgające łokcia.









czwartek, 3 lipca 2014

Zrób to sam  #1 - Naszyjnik z piór
Pomysł na naszyjnik z piór przyszedł mi do głowy całkiem niedawno. Wszystko zaczęło się od przeglądania letniego asortymentu jednej z sieciówek gdzie natchnęłam się na takie cudeńko. Niestety cena takowego naszyjnika była niebotycznie wysoka.Chwilę później wymyśliłam, że sama zrobię taki naszyjnik. Z pomocą przyszła moja mama która znalazła dla mnie bardzo ciekawe piórka. Bazując na czarnej lamówce nałożyłam kilka warstw na siebie tak, aby powstała pewnego rodzaju obszerna kolia. Górę wykończyłam mocny akcentem w postaci niebieskiego warkocza zrobionego z kilkunastu nitek muliny. Jestem bardzo zachwycona efektem końcowym , teraz zostaje mi tylko wykorzystać go w odpowiedniej stylizacji .