czwartek, 22 stycznia 2015

Nadszedł najwyższy czas na to, aby podsumować pewne rzeczy i grubą krechą oddzielić to co dotychczas działo się na blogu. A działo się i nie działo, mimo najlepszych chęci nie zawsze wygląda to tak ciekawie jakby się mogło wydawać :) Mam jednak do tego pewien sentyment, cieszy mnie pisanie i obmyślanie, a przede wszystkim szycie. Dzisiejsze zdjęcia wyszły wprost spod ręki,a raczej aparatu Natalii (Paradise). 
Aby nie być gołosłowną, uszyłam zarówno płaszcz, bluzkę jaki i spodnie.Płaszcz opisywałam jeszcze pod koniec 2013 r. , natomiast spodnie jak i bluzka są jeszcze stosunkowo ''młode'' ,gdyż powstały  kolejno latem i  wczesną jesienią. Chciałabym więcej uwagi poświecić spodniom, gdzie szerokość nogawki wcale nie jest przypadkowa a wręcz odwrotnie był to świadomy zamysł. Szerokie nogawki i dzwony ponownie przeżywają swój powrót z zaświatów modowej otchłani. Wśród mas uważane za szczyt obciachu, skutecznie wypychane przez wszelkiego rodzaju skinny jeans, nieśmiało próbują na nowo zostać zauważone. Na całe szczęście pozostają w mentalności boho i hippie maniaczek, ale nie tylko,gdyż żadna fashionistka nie poskąpi sobie tego zaszczytu. Osobiście jestem tym zachwycona i już jakiś czas temu przełamałam barierę o nazwie : nie, nigdy nie ubiorę dzwonów. 



1 komentarz:

  1. Orginalnie :)
    Jak tutaj wchodzę, mam często wrażenie że czerpiesz inspiracje z Macademian Girl!!
    Cudownie

    OdpowiedzUsuń