sobota, 3 stycznia 2015

Właśnie taką zimę lubię - po prostu ciepłą. Bez zbędnego brnięcia w zaspach i śniegu, bez ubierania na siebie dziesięciu warstw swetrów, rajstop, kurtek i czapek. Kto by pomyślał, że jako wieczny zmarzluch wychodzę w zimie na dwór bez rękawiczek ? Coraz częściej patrząc przez okno, odnoszę wrażenie jakoby była to już wiosna, jednak skutecznie przemawia do mnie każde spojrzenie w stronę kalendarza :) Dzisiejszy post z pewnością mogę dodać do tych z serii ''na letniaka '', gdzie mimo tego,że wypadałoby ubrać szalik ,wcale nie trzeba go zakładać.Takim oto sposobem frazeologizm ''wilk syty i owca cała '' nabiera całkiem nowego, przyjemnego wydźwięku. 
Biały kołnierz w połączeniu z suknią nieodzownie sprowadza się do wizerunku Wendesday Addams. Oczywiście nie było to moim świadomym zamiarem, jednak zdjęcia mówią same za siebie :) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz